Gotowe Rakiety - jaką wybrać?

czyli zaczynamy zabawę!
Gość

Gotowe Rakiety - jaką wybrać?

Post autor: Gość »

Nie

jestem zapalonym modelarzem (choć jako nastolatek sklejałem mnóstwo

modeli) i nie znam wielu niuansów dotyczących modelarstwa rakietowego.

Nastał taki moment, ze chciałbym z moim 7-letnim synem "złozyć" jakąś

prostą rakietę i oczywiście z sukcesem ją wystrzelić... raz, że mały

ma zmysł konstruktorski ( jak na 7latka potrafi zbudować naprawdę

fajne rzeczy z klocków czy z papieru) a po drugie byłaby to przy

okazji świetna lekcja fizyki i ogólnej wiedzy technicznej.



Myślę, że wystarczająca będzie dla nas jedna z rakiet oferowanych

przez sklepy modelarskie...tylko która? Z którym silnikiem?



Rakieta Apacz w opisie ma silnik 10kN, ale reszta słabsze, z tym, że Pirania np. ma w zestawie 5kN ale piszą, że mozna kupić 10kN...jest tam jeszcze pełno Wenusów, Tytanów i innych...



Podpowiedzcie, która z tych rakiet faktycznie leci po poprawnym zmontowaniu? (bo podejrzewam, ze niektóre to zupełny szajs)



Z góry dzięki za wszelkie sugestie
placydo
PROFI
Posty: 712
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kielce

Post autor: placydo »

Hej

Nie mam doswiadczenia z kupnymi modelami rakiet (jak pewnie wiekszosc tutaj) ale z tego co czytalem rakiety te dzialaja poprawnie i przypuszczam, ze decydujac sie na którykolwiek model podejmiesz wlasciwa decyzje.

Jesli moglbym poradzic to wez moze mniejszy model, tak zeby "mlody" mogl zobaczyc caly lot tj od startu, poprzez otwarcie spadochronu konczac na londowaniu. Bo duzy model poleci tak wysoko, ze "najciekawsza" faze lotu przegapicie.

Jeszcze tylko rada taka - umiesc syna bardzo daleko od modelu. Z miejsca te modele osiagaja bardzo duze szybkosci (widac to np na filmikach gdzie kamerzysta poprostu nie nadaza za rakieta :P) a przy awarii nie trudno o tragedie (trudno natomiast o unik).

Mam nadzieje, ze chociaz troszke pomoglem

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2379
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec »

Moim zdaniem to wybrać którąś z silnikiem B lub C. W czym rzecz: silniki klasy A i klasy 1/2 A mają mały otwór w dyszy i często są problemy z zapłonem. Trudno wepchnąć stopinę, lubi się wykruszyć itp. W przypadku klasy B jest już wygodniej. W ogóle to chyba silnik klasy B jest takim dobrym środkiem. Nie jest jeszcze drogi a loty są wysokie, ale...nie za wysokie. Co do modeli, to myślę, ze na jedno wyjdzie. Można jeszcze zrobić tak: zadzwonić do pana Sornowskiego i od razu u niego zamówić model i silniki do niego. Ostatnio tak robiłem. Może urodą te modele nie powalają, ale są OK. tel 074 868 28 33. Jest miły pan, wystarczy wyjaśnić o co chodzi, to zaproponuje, dobierze itp.
Gość

Post autor: Gość »

Placek - ma się rozumieć :) bezpieczeństwo przede wszystkim



Jaskiniowiec - o co chodzi z tymi silnikami klasy A i B jeśli chodzi o zakup - w sklepach modelarskich jest po prostu - 2,5kN, 5kN, 10kN i tyle :)



A ów Pan, o którym piszesz sprzedaje jak rozumiem własne modele? Tylko pewnie cena wtedy nie jest 250-30PLN ale pewnie więcej :(
Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2379
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec »

Modele kosztują w granicach 20-30zł. A co do klas silników, to silniki zostały pogrupowane w klasy w zależności od impulsu całkowitego. Silnik klasy A to silnik do 2,5 Ns, silnik klasy b jest do 5Ns, silnik klasy C jest do 10 Ns. Impuls całkowity to iloczyn siły ciągu i czasu pracy. Modele p. Sornowskiego to prosty korpus zwinięty z jednego kawałka tektury, balsa na stateczniki (trzeba to sobie przykleić) oraz głowica z tworzywa (plastik). Jest to dość toporny model, ale w sumie robiony w/g tych samych reguł co modele wymienione wcześniej przez Ciebie. Na początek starczy. Generalnie biorąc jeszcze kilka silników, trzeba się liczyć z wydaniem około stówki.
Gość

Post autor: Gość »

Dziękuję wszystkim za podpowiedzi. Zebrawszy wszystko do kupy z tego forum i z innych źródeł padło na rakietę Pirania + 2 dodatkowe silniczki 5 i 10 :)



Wczoraj przyszła i... niby wszystko proste jak budowa cepa a jednak:



1. Przegroda między silniczkiem a spadochronem.

Sugerują żeby zrobić ją z papieru toaletowego i tu pytanie - jakiej długości ma być ta przegroda i jak mocno ma izolować? Chodzi o to żeby nie była za słaba ale też żeby owe gazy wylotowe miały siłę ją wypchnąć.



2. Głowica - ma rancik służący do umieszczania w korpusie jakieś 6-7mm i wchodzi dość ciasno, a ma być podobno tyle o ile żeby łatwo dało się wypchnąć - i teraz...szlifować ten rancik żeby wchodził lżej czy wepchnąć na przykład tylko na 2mm



3. Spadochron - na wszystkich zdjęciach zestawu widnieje spadochron ze srebrnej folii (wyczytałem tu na forum, ze taka jest lepsza) a tu w paczce jest worek na śmieci :( chamstwo!
Paweł
******
Posty: 192
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30

Post autor: Paweł »

Ad. 1. Nie wiem jakie parametry mają ładunki miotające fabrycznych SR, więc nie poradzę jak duża ma być ta przegroda. Ale mogę powiedzieć że papier toaletowy to nie jest najlepszy materiał do tego. Z tego powodu, że poddany działaniu ciepła ma tendencje do żarzenia się, po prostu zwiększa prawdopodobieństwo pożaru. Zauważyłem że takiej tendencji nie ma wata.

Ad. 2. Jak wchodzi bardzo ciasno to ja bym szlifował. A jeśli nie, i korpus jest z papieru to można spróbować, kilka razy włożyć i wyjąc głowicę, to powinno trochę pomóc.

Ad. 3. To się ładnie nazywa marketing.
Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2379
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec »

Nic dodać, nic ująć. Wata jest najlepszym rozwiązaniem, bo papier toaletowy jest do dupy. Jest lekka i zanim dojdzie do ziemi, to się spali w powietrzu. Dodatkowo dużo lepiej uszczelni niż srajtaśma. Co do głowicy, to wcisnął był ją powoli i stopniowo w korpus, potem lekko nią ruszając i obracając wyciągał powoli. I tak kilka razy. Fragment papierowego korpusu gdzie siedzi głowica, można przesmarować talkiem. Zwiększy to poślizg. Zastanowił bym się nad zmianą spadochronu. Srebrna folia poliestrowa jest sprężysta, taki spadochron dużo lepiej rozwija się w powietrzu. Mocno zaciśnięty spadochron z foli polietylenowej (wór na śmieci) może się nie rozwinąć. Przecież model jest lekki. Jeśli wykorzystać ten spadochron co jest, to musi być lekko poskładany.
Gość

Post autor: Gość »

dzięki wielkie za tę podpowiedź z watą...a papier toaletowy faktycznie "do dupy" :)



Folię do spadochronu czytałem, że można w aptece (jako koc ratunkowy) albo w kwiaciarni...wydaje mi się, że są to różne rodzaje folii... co Wy na to? Czym przyklejać nitki do czaszy? Jakiś patent, sprawdzona taśma?
Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2379
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec »

Na taki mały model lepsza będzie folia z kwiaciarni. To te "lejki" w które pakuje się bukiety. Ta folia jest po prostu grubsza niż folia NRC z apteki (koc ratunkowy). Jak chcesz uzyskać naprawdę długi czas opadania, to robisz spadochron z tego właśnie aptecznego "koca". Można z niego wyciąć spadochron o średnicy np pół metra. Ale nie polecam wtedy puszczania modelu na wietrze. Z tej folii z kwiaciarni można wyciąć spadochronik gdzieś tak o średnicy 25 cm. Wystarczy. Pamiętaj tylko o wycięciu w samym środku otworu w spadochronie, inaczej może nim rzucać na boki. Otworek około 2-5cm w zależności od wielkości spadochronu. Osobiście montaż linek rozwiązywałem poprzez wiązanie na końcu nici nylonowych węzełków, a potem zaklejanie tych linek lepcem na folii. Węzełek powoduje trudniejsze wyciąganie linki spod lepca. Zajrzyj http://jonasz65.w.interia.pl/
ODPOWIEDZ