Bezwładnik wodny z pływakiem?
-
Gość
- jaskiniowiec
- Administrator
- Posty: 2379
- Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Niestety, ale ten plan nie zadziała. Widać, ze chyba trochę nie łapiesz jak to jest z ciążeniem w różnych fazach lotu.
Dla przykładu:
rysunek z numerkiem 1 - na jakiej zasadzie piankowy pływak znalazł się na dole? Wiem, ze na skutek przeciążenia będzie cięższy, ale...woda też. Sumarycznie - pływak dalej będzie pływał.
rysunek z numerkiem 2 - pływak nie będzie u góry, chyba że będzie szczelnie w rurze. Jeśli będzie tylko pływał, to nastąpi przelanie wody nad pływak, który znajdzie się na dole, ale na powierzchni cieczy. tak więc niekoniecznie zewrze styki. Dodatkowo ten proces będzie tym szybszy, im szybsze hamowanie. Zazwyczaj szybsze hamowanie to większa prędkość na koniec lotu silnikowego. Mamy więc opóźniacz który działa tym dłużej, im mniejsza prędkość rakiety, a co za tym idzie - również pułap. Tajmer działa jakby w drugą stronę.
rysunek z numerem 3 - Ciężarek nie znajdzie się na dole, tylko u góry. Podstawowy błąd: myślenie, ze jak rakieta się odwróci na pułapie, to zadziała grawitacja. Rzeczywisty układ sił w rakiecie jest niestety inny.
Słowem: pudło......ale kombinuj dalej.
Dla przykładu:
rysunek z numerkiem 1 - na jakiej zasadzie piankowy pływak znalazł się na dole? Wiem, ze na skutek przeciążenia będzie cięższy, ale...woda też. Sumarycznie - pływak dalej będzie pływał.
rysunek z numerkiem 2 - pływak nie będzie u góry, chyba że będzie szczelnie w rurze. Jeśli będzie tylko pływał, to nastąpi przelanie wody nad pływak, który znajdzie się na dole, ale na powierzchni cieczy. tak więc niekoniecznie zewrze styki. Dodatkowo ten proces będzie tym szybszy, im szybsze hamowanie. Zazwyczaj szybsze hamowanie to większa prędkość na koniec lotu silnikowego. Mamy więc opóźniacz który działa tym dłużej, im mniejsza prędkość rakiety, a co za tym idzie - również pułap. Tajmer działa jakby w drugą stronę.
rysunek z numerem 3 - Ciężarek nie znajdzie się na dole, tylko u góry. Podstawowy błąd: myślenie, ze jak rakieta się odwróci na pułapie, to zadziała grawitacja. Rzeczywisty układ sił w rakiecie jest niestety inny.
Słowem: pudło......ale kombinuj dalej.
-
Gość
- jaskiniowiec
- Administrator
- Posty: 2379
- Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Jak masz prawie gotowy, to sprawdź, żeby nie było, ze piszę bzdury. A usuwać tematu nie myślę, niech zostanie dla innych.
Widzisz, cały błąd polega w złym zrozumieniu zasad. Dla rakiety poruszającej się lotem bezwładnym po ustaniu pracy silnika obowiązują inne zasady, niż by się wydawało. Na wyrzutni masz układ statyczny: wszystko waży tyle ile waży, kierunek działania siły jak w przykładnie jabłka, które walnęło Newtona w czachę (ponoć). W czasie lotu silnikowego wszystko jest tak samo, tylko w zależności od przyspieszenia często wszystko na pokładzie waży duuużo więcej niż na wyrzutni. Dla siły ciągu większej 10 razy niż ciężar rakiety zwykła bateryjka 9V to już 60 deka. Potem silnik gaśnie i mamy rzut pionowy w górę. Przy braku oporów powietrza wewnątrz rakiety panuje...nieważkość. To znaczy wszystko zachowuje swoją masę, ale nic nie waży. Jako że istnieje opór powietrza, więc rakieta jest hamowana. Tym silniej im większy opór stawia powietrzu (np ma płaską głowicę
) i im większa jest prędkość rakiety. Jako ze rakieta jest hamowana, to wszystko na pokładzie zaczyna znów coś ważyć, ale siła działa w druga stronę, do głowicy. tak więc każdy bezwładnik zaczyna działać zaraz po ustaniu pracy silnika rakietowego. Im prędkość rakiety staje się mniejsza, tym bardziej przedmioty na pokładzie rakiety tracą na wadze. Teoretycznie, dla idelanego rzutu pionowego, rakieta w pewnym momencie zatrzymuje się i zaczyna opadanie ku ziemi. Wtedy (jako że prędkość jest mała lub na moment zerowa) mamy do czynienia z chwilowym stanem nieważkości. Zupełnie jak na orbicie i może to mieć miejsca nawet 20m nad ziemią. Potem rakieta opada do ziemi, rozpędza się, na skutek działania stabilizującego lotek obraca się głowicą ku ziemi. Prędkość rośnie, to i wzrastają opory, a co za tym idzie przedmioty na pokładzie modelu znów zaczynają coś ważyć i znów siła ciężkości jest skierowana ku głowicy.
Podstaw sobie te zasady do swojego pomysłu, a będziesz wiedział gdzie zrobiłeś błędy w założeniach.
Widzisz, cały błąd polega w złym zrozumieniu zasad. Dla rakiety poruszającej się lotem bezwładnym po ustaniu pracy silnika obowiązują inne zasady, niż by się wydawało. Na wyrzutni masz układ statyczny: wszystko waży tyle ile waży, kierunek działania siły jak w przykładnie jabłka, które walnęło Newtona w czachę (ponoć). W czasie lotu silnikowego wszystko jest tak samo, tylko w zależności od przyspieszenia często wszystko na pokładzie waży duuużo więcej niż na wyrzutni. Dla siły ciągu większej 10 razy niż ciężar rakiety zwykła bateryjka 9V to już 60 deka. Potem silnik gaśnie i mamy rzut pionowy w górę. Przy braku oporów powietrza wewnątrz rakiety panuje...nieważkość. To znaczy wszystko zachowuje swoją masę, ale nic nie waży. Jako że istnieje opór powietrza, więc rakieta jest hamowana. Tym silniej im większy opór stawia powietrzu (np ma płaską głowicę
Podstaw sobie te zasady do swojego pomysłu, a będziesz wiedział gdzie zrobiłeś błędy w założeniach.
-
Gość
Dziękuję za jasne przedstawienie tematu, tego mi brakowało ; ) Jeszcze co do 3 obrazka, nie spodziewałem się że oba bezwładniki pozostaną w takiej pozycji do momentu opadnięcia rakiety na ziemię, miałem nadzieję że taki układ nastąpi zanim rakieta nabierze prędkości. Może jutro uda się przetestować, zależy od pogody i ilości śniegu bo to normalnie jakiś hardkor jest gdzieś teraz poza miasto wyjechać : /
Pozdrawiam
Pozdrawiam
-
Gość
Witam.
Panowie... To nie działa : )
Mało tego, ustawienie elektrod tak żeby pływak złączał je za każdym razem wymaga anielskiej cierpliwości, cieknie woda, raz działa raz nie, ustawiasz od nowa, chwile działa, kapie woda, po chwili znów niedziała, jednak udało się to zrobić, z tym że tak jak ktoś wspomniał wczesniej PO CO?
nie polecam nikomu tego typu rozwiązań.
Pozdrawiam ; )
Panowie... To nie działa : )
Mało tego, ustawienie elektrod tak żeby pływak złączał je za każdym razem wymaga anielskiej cierpliwości, cieknie woda, raz działa raz nie, ustawiasz od nowa, chwile działa, kapie woda, po chwili znów niedziała, jednak udało się to zrobić, z tym że tak jak ktoś wspomniał wczesniej PO CO?
nie polecam nikomu tego typu rozwiązań.
Pozdrawiam ; )