Dzięki odpowiedź i za materiały.
No więc. Miałem kiedyś książkę o rakietnictwie. Dawno temu. Nie wiem skąd ona się wzięła w ogóle na półce z moimi książkami. To sprawka mojego ojca pewnie. Nie miała okładki. Zmęczona i zużyta. Nigdy nie dowiedziałem się, jaki nosiła tytuł. Zresztą to nie miało znaczenia

Zawartość się liczyła. I tam było o rakietach, modelach itd. No i okazuje się, że to jest ta książka, Elszteina. Dzięki WIELKIE! Ściągnąłem sobie z chomika przed chwilą. Widzę te obrazki, co przed laty. No pięknie
Przypomniałem sobie od razu testy silnika nawijanego z gazety i klejonego skrobią, drewniana zatyczka z jednej, drewniana dysza z drugiej, opartego na saletrze i cukrze, zawieszonego na drucie nawojowym rozciągniętym w korytarzu piwnicy na długości około 30 metrów. Po północy. Dym. Spaliny. Mnóstwo tej skroplonej saletry na drzwiach na końcu i na podłodze i radocha, gdy po n-tej próbie średnicę dyszy dobrałem. Silnik przydzwonił w drzwi na końcu. Hamownia? Ta, jasne. Wyobraźni to trochę brakowało. Zastanawiam się, jak ja przeżyłem dzieciństwo. Wszystko było jedną wielką partyzantką, na szybko, z braku laku prowizorka, na pałę, na wariata, dym z piwnicy, sąsiadka wściekła. Klejenie kadłubów z tytek po papierze toaletowym. Permanentny brak zasobów merytorycznych. Brak internetu. Biblioteka kiepska. Jak kiedyś dojechałem do ciotki do Wrocławia, to na ul. Św. Mikołaja bodajże był sklep z odczynnikami i sprzętem - wydałem całe pieniądze jakie miałem. W sumie udała mi się jedna rakieta - poleciała. Celem było tylko to, aby poleciała. Kumpel z 10 piętra w wieżowcu stwierdził, że na pewno poleciała wyżej, niż on mieszkał, bo obserwował z okna. Później nie pamiętam, ale zająłem się elektroniką albo chemią. Gorąca głowa.
Ogólnie to nie przedstawiłem się tak do końca. Obecnie zajmuję się automatyką i robotyką, systemami wizyjnymi, budową maszyn i urządzeń. Mam do wykorzystania jakiś tam niewielki warsztat. Trochę sprzętu. Kable, pneumatyka, sterowanie, napędy. Dookoła paru maniaków programowania, wielbicieli rapsberry/arduino, mechatroników. Za ścianą firemka z obróbką metali i tworzyw. I tak sobie pomyślałem o tym, że mi trochę brakuje tego, czym zajmowałem się kiedyś...
Pozdr