Po ostatnich dwóch klęskach, miałem wymuszoną przerwę (brak czasu). Natchnieniem do tej rakiety był zestaw naprawczy do samochodów brata (żywica, włókno szklane i szpachlówka). Zacząłem produkcje rur, taką oto techniką : (panowe zajmujący się wykonywaniem korpusów złapią się za głowy
puszki po dezodorantach, gazie dozapalniczek i piance do włosów obwinąłem folią z koszulek na dokumenty, 1 warstwą tektury na to nawinąłem włókno na folii z koszulek nasmarowanej żywicą i zawijałem, wszystko ściskałem gumką do bielizny i zostawiałem do wyschnięcia, po czym wyciągałem puszke w kawałkach ze środka cążkami tudzież innymi sposobami (sama puszka nigdy mi nie wyszła pomimo nasmarowania jej przed zawijaniem).
Takim oto sposobem uzyskałem rury, połączyłem talią zejściową, do tego stateczniki ze slejki, głowica z tektury zalaminowaną tą samą techniką. Co było nierówne, to szpachlowałem. Moim planem było zamontowanie kamerki, ale przerażony ostatnimi klęskami zastosowałem osłone kamery.
Aby zapobiec awarii odzysku dopilnowałem szczelności korpusu i użyłem duużej ilości wazeliny.
wczoraj udany start, spadochron nadtopił się i jego kształt nie był idealny, rakieta wylądowała na małych wierzbach, więc jak dla mnie to sukces
Na końcu od razu powiem, że była to typowo rekreacyjna rakieta, jej celem nie było bicie żadnych rekordów, tylko nagranie ładneg filmiku
