Kod działa - ale jest obrzydliwy Jak się uda nieco czasu znaleźć to go przerobie tak by korzystał z PWM i przerwań. Wtedy też opiszę co i jak działa.
PS. To dziwne białe coś z czarną taśmą to czujnik opadania - w środku rurki jest tłoczek który w pozycji "głową w dół" przerywa wiązkę światła, co wykrywa uC i powoduje ruch serwa otwierającego zawleczkę wyzwalającą spadochron.
I tylko w teorii. W praktyce to nie zadziała. Błąd w założeniach i złym rozumieniu ruchu. Kwestia odniesienia, względności ruchu. Po prostu opadanie w dół nie spowoduje przesunięcia "tłoczka".
Jednak spróbuje chyba zrobić swoją małą rakietę (silnik kupowany)
Dodam opóźnienie otwierania, na wypadek gdyby tłoczek (bezwładnik?) przesunął się przy dużej prędkości rakiety na skutek wypalenia paliwa.
Dodam też układ awaryjnego otwierania spadochronu gdyby czujnik spowolnienia/opadania w ogóle nie zadziałał. Rakieta przy starcie wyciągnie zworkę i zainicjuje odliczanie do wcześniej zaprogramowanego czasu...
Nie do końca błąd - otóż po zaprzestaniu działania silnika jest tzw moment bezwładności ( niby brak grawitacji ) natychmiast potem zaczynają działać opory. Ale moment bezwładności jest do wykorzystania - używano go do pojemniczka z rtęcią która łączyła obwód i odpalała mechanizm spadochronowy.
Tak, ale odpalenie następuje zaraz po skończeniu pracy silnika, czyli przy największej prędkości. A chodzi o wyzwalanie na pułapie. Tu najczęstszym błędem jest przekonanie, że jak rakietka na pułapie się przechyli, to jakaś tam kulka czy ciężarek się przesunie i odpali spad. A tak niestety nie będzie.
Ano właśnie jest to trochę ślepy zaułek. Jakiś czas temu wałkowany był temat bezwładnika rtęciowego i jego analogów, również w kontekście wykorzystania ich do uruchomienia timera. Niestety bez ciekawszych rezultatów. Jedyne ich rozsądne wykorzystanie to do odpalenia silnika drugiego stopnia a i tu jest kilka "ale".
Lepszy by tu był włącznik aerodynamiczny ale KMZta i tak chyba nic nie pobije...
Bezwładnik rtęciowy to bardzo stary pomysł. Teraz wystarczy zwykła elektronika timer można po prostu uruchomić przy starcie, np po zejściu z prowadnicy. Odliczałby po prostu czas pracy silnika i odcinek czasu do osiągnięcia teoretycznego maxymalnego pułapu. Nie wiem co to KMZ a dla fana elektroniki to zabawa z timerem i jego wersjami to super fan dlatego może chłopak popróbować.
Problem polegał na tym, że dla eksperymentalnych silników czas pracy i czas lotu był trudny do określenia.Za to KMZty wykrywające zmianę położenia rakiety na pułapie działają dobrze uniezależniając wyrzut spadochronu od czasu pracy silnika i czasu lotu. Dla powtarzalnych silników tajmer będzie wystarczający.