Witam
Pierwszy post mi wyszedł tu akurat.
Jestem nowy na tym forum, ale nie w ogóle. Jeśli chodzi o modelarstwo rakietowe nie mam wiele praktyki (poza małymi modelami, ale te uczą najwięcej IMO) ale kiedyś (5 lat temu i więcej) mocno się tym interesowałem i chyba wciaż sporo pamiętam

.
Studiowałem kiedyś fizykę, więc do zagadnień podchodzę najpierw teoretycznie, a potem uzupełniam praktyką (bo są dwa różne podejścia jak wiem

). Więcej doświadczenia miałem kiedyś w pirotechnice, nazwijmy ją widowiskową (młyny kulowe, proch czarny o jakości komercyjnego, efekty, mieszaniny - choć również wiedzy teoretyczniej zebrałem więcej niż praktycznej, głownie z powodu braku miejsca na zajmowanie się tym hobby).
To było dawno, młynek ktoś mi ukradł 5 lat temu już jak nie więcej

ale wciaż sporo pamiętam i teoretycznych i praktycznych rzeczy, myślę że warto się nia podzielić i wymieniać.
JEśli chodzi o młynki kulowe, oczywiście gdy zdecydowałem go zbudować, swoim zwyczajem zaczałem od teorii (jak mieli młyn kulowy, jakie są kluczowe parametry dobrego mielenia i ich optymalny zakres), a potem dopiero konstruowałem swój.
Jak to wygląda u Was ?

.
Młynek oczywiście zawsze zmieli (przy dobrych mediach) ale czas mielenia będzie się wahał zależnie od tego jak bliska optymalnej jest prędkość, choć zakres dobrego działania jest dość szeroki. Poza tym przy zbyt wolno obracającym się młynku mogą być kłopoty z mieleniem twardszych rzeczy (jak węgiel drzewny, nie tyle twardszych co bardziej odpornych mechanicznie, wymagających większego udaru do rozdrobnienia). Są też optymalne średnice kulek, choć tam scierają się przeciwstawne czynniki i trzeba wybrać złoty środek

.
To co kiedyś miałem to puszka z rury PCV wyłożona w środku wykładziną gumową (o niebo zmniejsza hałas i zużycie pojemnika, zmiesza ślizganie kulek), ale czasem używałem też puszek metalowych (głownie do mieszania). Silnik od pralki Frania. Rama z desek. Koło duże i małe, pasek napędowy.
Media - kulki stalowe do mielenia, kulki ołowiane ołow utwardzany z cieżarków do wyważania kół samochodowych) do mielenia/mieszania rzeczy z utleniaczem i oczywiście NIGDY i pod żadnym pozorem nie rozwżałem mielenia gotowych mieszanin z utleniaczem w budynku czy w pobliżu ludzi. Tak, że w mieście mogłem ew. zmielić składniki w piwnicy, wszelkie inne rzeczy w domu ojca na wsi, w bezpiecznym miejscu, włączając młynek przedłużaczem zza osłony. Jako że tamto lokum straciłem (ojciec przeniósł się do miasta) a w Gd nie znałem miejsca gdzie można by się z tym podziać, aktywność jakoś zamarła, poza tym były inne sprawy... a potem młynek szlag trafil...
Mam jeszcze swoje pojemniki, media (ołowiowi się nic raczej nie stało, stalowe mogą być podrdzewiałe), jeśli jest tu ktoś z Gdańska kto ma młyn kulowy i miejsce gdzie może on pracować, może się przydadzą ? A może ja też znajdę kilka desek i silnik od pralki

?
Pozdrawiam!
Amizaur
P.S. Przeczytałem opis budowy młyna kulowego z linka. Fajny, ale słowem nie wspomina o doborze prędkości obrotowej, zależnie od średnicy młynka. Ciekaw jestem też czy pisze o własciwym napełnieniu pojemnika (ilość mediów i substacji mielonej) ale już nie mam czasu sprawdzić, zmykam do pracy

. Oczywiście prawie zawsze się zmieli, ile nie wsypiecie, ale są optima gdzie praca jest najwydajniejsza i najszybsza.
Nie wspomina też niestety o sprawach bezpieczeństwa - żeby pod ŻADNYM pozorem nie mielić/mieszać mieszanin z utleniaczem przy pomocy stalowych lub innych iskrzących mediów, tak samo pod żadnym pozorem nie mielić mieszanin z utleniaczem (nawet ołowianymi kulkami) w obecności ludzi lub gdzieś gdzie eksplozja młynka może wyrządzić szkody lub narazić nas na grube nieprzyjemności. Myslę, że zamieszczając plany budowy młynka w internecie powinno się o tym wspomnieć. Niby to tylko plany, a rozum każdy ma mieć swój - porady jak używać można znaleść gdzie indziej, ale nie wszyscy mają własny rozum, a czyta to wiele młodych "pasjonatów" którzy mogą od razu zabrać się do eksperymentów, nie zebrawszy najpierw wiedzy...
Opisy z których ja sie uczyłem (i fora dyskusyjne, anglojęzyczne) pełne były tych ostrzeżeń, myśle że to bardzo dobrze. Czasem można, nawet będąc rozsądnym czowiekiem, po prostu nie dostrzec jakiegoś zagrożenia, jeśli ktoś nam tego nie uzmysłowi.
Pozdr.