LRE 2015
: czwartek, 30 kwie 2015, 21:37
W tym roku, jako że udało sie wskoczyć w plan współpracy z wojskiem, odbyła się impreza: Loty Rakiet Eksperymentalnych LRE 2015. Pierwsza z dwóch zaplanowanych. W miarę bezproblemowo udało się załatwić wszelkie wymagane dokumenty i pozwolenia i heja, na poligon w Drawsku Pomorskim.
OBECNI:
Tym razem było względnie tłoczno. Pierwsze tak "ludne" LRE. Ale po kolei, kto był:
- goście z Holandii: Jurriaan z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście ze Słowenii: Andrej z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście z Austrii: Denis z kolegą (jedna rakieta)
- ekipa ze Space Forrest: Andrzej, Robert, Adam, kilka osób do pomocy + grupa studentów od sterowania lotem (2 rakiety)
- ekipa krakowska: Ksard (2 rakiety), Kacper, jaskiniowiec (1 rakieta), + 2 osoby
- Verex z ojcem
- Kilkuosobowa grupa z firmy oraz politechniki Warszawskiej od testów radarów biernych.
Pogoda dopisała w oba dni, pomimo tego, że "miało lać" w niedzielę. Popadało w noc zsoboty na niedzielę. I na szczęście. Bo w sobotę skrócono Nam okno startowe do TYLKO 2 godzin, od 12 do 14 ze względu na zbyt niską wilgotność ściółki. Za to niedziela od 9 do w sumie 14.
STARTY:
Na początek startowała holenderska rakieta CHIRON. Prawdziwy smok: 3,5 metra długości, kaliber 12, masa 50 kg z 23kg paliwa (karmela, 29kNs, 5 s pracy). Zatem i wyrzutnia musiała być właściwa: Start był potężny, dynamiczny, lot prawidłowy ale...do momentu. Najprawdopodobniej w zakresie prędkości naddźwiękowych na skutek rotacji i wibracji doszło do wyoblenia części korpusu, przełamania rakiety, zostały wyzwolone spadochrony które natychmiast się potargały, i...Silnik poleciał solo, reszta spadła szybko i z gwizdem.
Następny start to rakieta Słoweńców ( a praktycznie Andreja). Przywieźli dwie prawie identyczne rakiety na karmeli, rakiety z grotami, praktycznie to dość udane odwzorowanie rakiet Meteor - 1. Obydwie rakiety wystartowały i poleciały prawidłowo. Człon silnikowy został potraktowany jako bezodzyskowy - jednorazowy. Grot leciał dalej. Grot nieodnaleziony, czść silnikową znalazł Verex szukając swojej elektroniki. Potem poleciała rakieta "Candle - 1" Robercika i Andrzeja. Silnik hybryda, model już opisywany. Start piękny, efektowny, ale odzysk saperkowy, niestety. Przy okazji opatentowano zasady ścisłej współpracy i integracji politechnik
I znów start Słoweńców, druga, bliźniacza rakieta "a'la Meteor1". Start równie udany, tym razem rakieta i grot odnalezione. Zaliczony pułap przekraczał 10km.
Ostatni start to Austriacy. Rakieta z włókna węglowego, wyposażona w profesjonalny silnik modelarski, o dobrym stosunku mas (duży udział silnika i paliwa). Start chyba najbardziej dynamiczny. Ale...rakieta miała takie przyspieszenie, ze być może przez to elektronika padła. Zero kontaktu z elektroniką. Więc pomimo prawidłowego lotu (praca silnika, stateczność), rakieta nie została odnaleziona.Ba! nawet jej nie szukano. Bo gdzie? Jesli nie rozwinęła spadochronu, to jest gdzieś na pd-zach skraju poligonu zakopana po latki. Jeśli się otworzył, to jest gdzieś w lesie na pn, wsch części poligonu. Tak więc rakieta okazała się być taka naj najdroższe amerykańskie typu: "odpal i zapomnij". Odpalili, kilkanaście sekund frajdy, można wracać.
Wieczorkiem integracja grilowo - browarna, ocena lotów. Ale szybko do spania, bo na drugi dzień już na 8 na poligon!
OBECNI:
Tym razem było względnie tłoczno. Pierwsze tak "ludne" LRE. Ale po kolei, kto był:
- goście z Holandii: Jurriaan z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście ze Słowenii: Andrej z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście z Austrii: Denis z kolegą (jedna rakieta)
- ekipa ze Space Forrest: Andrzej, Robert, Adam, kilka osób do pomocy + grupa studentów od sterowania lotem (2 rakiety)
- ekipa krakowska: Ksard (2 rakiety), Kacper, jaskiniowiec (1 rakieta), + 2 osoby
- Verex z ojcem
- Kilkuosobowa grupa z firmy oraz politechniki Warszawskiej od testów radarów biernych.
Pogoda dopisała w oba dni, pomimo tego, że "miało lać" w niedzielę. Popadało w noc zsoboty na niedzielę. I na szczęście. Bo w sobotę skrócono Nam okno startowe do TYLKO 2 godzin, od 12 do 14 ze względu na zbyt niską wilgotność ściółki. Za to niedziela od 9 do w sumie 14.
STARTY:
Na początek startowała holenderska rakieta CHIRON. Prawdziwy smok: 3,5 metra długości, kaliber 12, masa 50 kg z 23kg paliwa (karmela, 29kNs, 5 s pracy). Zatem i wyrzutnia musiała być właściwa: Start był potężny, dynamiczny, lot prawidłowy ale...do momentu. Najprawdopodobniej w zakresie prędkości naddźwiękowych na skutek rotacji i wibracji doszło do wyoblenia części korpusu, przełamania rakiety, zostały wyzwolone spadochrony które natychmiast się potargały, i...Silnik poleciał solo, reszta spadła szybko i z gwizdem.
Następny start to rakieta Słoweńców ( a praktycznie Andreja). Przywieźli dwie prawie identyczne rakiety na karmeli, rakiety z grotami, praktycznie to dość udane odwzorowanie rakiet Meteor - 1. Obydwie rakiety wystartowały i poleciały prawidłowo. Człon silnikowy został potraktowany jako bezodzyskowy - jednorazowy. Grot leciał dalej. Grot nieodnaleziony, czść silnikową znalazł Verex szukając swojej elektroniki. Potem poleciała rakieta "Candle - 1" Robercika i Andrzeja. Silnik hybryda, model już opisywany. Start piękny, efektowny, ale odzysk saperkowy, niestety. Przy okazji opatentowano zasady ścisłej współpracy i integracji politechnik