W czasie tegorocznego "Festiwalu Meteora" miał miejsce dziewiczy lot rakiety "Hosanna" oraz jeszcze trzy inne loty. W sumie rakieta leciała 4 razy. Za każdym razem lot był poprawny, bez zakłóceń. Piszczyk był słyszalny nawet na pułapie. Ze znalezieniem modelu nie było problemu pomimo trzykrotnego lądowania w lesie. Za główne źródło sukcesu uważam:
- System montażu linek. Odcinki grubych nylonowych taśm wystarczająco zabezpieczyły brzegi korpusu przed uszkodzeniem a długie linki zadziałały jako świetna amortyzacja. Taśmy okazały się też wystarczająco odporne termicznie. Nie ma śladu przypaleń.
- Miejsce wyrzutu spadochronu. Montaż elektroniki do głowicy, poza wygodą (nie ma konieczności stosowania klapki na korpusie) spowodował rozdział w miejscu tuż nad członem silnikowym. Nie dochodzi więc do gwałtownego odwrócenia korpusu po wyrzucie spadochronu. Jednoczesnie nawet przedmuch gazów obok spadochronu i tak rozdzieli stopnie co spowoduje wyrzut spadochronu. Nie zawsze działa to przy wyrzucie przez głowicę. Zdarzały się przypadki otwarcia głowicy a nie wyrzucenia spadochronu.
- Solidność konstrukcji. Nie przejmowałem się masą, za to chciałem zrobić model solidnie. Przyjąłem zasadę: niech leci niżej, ale poprawnie.
- Brak błędów w obsłudze elektroniki (aczkolwiek nie do końca ). Nie było błędów w obsłudze UWSa i zapalników, ładunku miotającego. Jedynie myliłem się z włączaniem kamerki, stąd tylko 2 filmiki. Niestety diody sygnalizacyjne z kamerki są tak małe, że praktycznie niewidoczne w dzień.
- Solidna wyrzutnia. Pręt z nierdzewki 10 mm jest wystarczająco sztywny by puszczać sporo większe rakiety.
- Dobra pogoda, niewielki wiatr
- Dobra stabilność. Około kalibra między środkiem masy a parcia.
- Na pewno również trochę szczęścia. Jak się ma pecha, to i stalowa kulka może się zepsuć.
A teraz trochę materiałów z wieczornego startu rakiety (foto Kacper):
