Cześć,
Co do historii rakiet meteor - polecam jako dodatkowe źródło almanzora w
salonie 24 , natomiast prywatny telefon i kontakt z profesorem powinien być uzgodniony z adresatem ( a mając na uwadze wiek Pana Profesora to wątpliwy pomysł - ale to on powinien zdecydować ).
Tak samo z waszymi rakietami - chyba każdy zespół powinien sam zdecydować. Zwłaszcza, że jako PTR nie ma spójnego programu rakiet...
Zastosowania komercyjne to dość ciekawy temat. Osobiście z rozmowy z Dziekanem ZUT wnioskuję, że szuka się w uczelniach cywilnych zastosowań dla rakiet o zasięgu od jednego do kilkunastu kilometrów. Nie wiem czy jesteśmy upoważnieni do takich dywagacji, bo my się tym nie zajmujemy. Jednak wciąż żywe jest rozpraszanie chmur deszczowych,gradowych i mgieł. Myśli się nad szybkim przerzucaniem małych urządzeń w miejsca trudno dostępne. Rozmawialiśmy o lądowym ( zastosowanie morskich systemów ratunkowych ) przerzucaniu lin przez miejsca zalane ( nasze powodzie ) w celu ustanawiania mostów linowych i linii transportowych łącząc odciętych ze służbami ratunkowymi.
Natomiast dla uczelni jest to drugi ( pierwszy to balony ) ze sposobów na prowadzenie doświadczeń i zdobywanie wiedzy przez proste eksperymenty robione przez studentów o ile cena pojedynczych startów konkurowałaby ze rozbudowanym systemem samolotów i kosztami napełniania balonów ( brak odzysku komory balonu - a koszt paliwa do odzyskiwanej rakiety to grosze w porównaniu z cenami balonów )...
Co do prowadzenia programu tworzenia systemu lotów w kosmos - to dziś nie tylko same rakiety, jak pokazuje przykład program "Space Ship One i Two"...
Tak po prostu - zaniechanie własnych badań w jakiejkolwiek dyscyplinie prowadzi do tego, że nie możemy sami zdecydować ilu ludzi może coś takiego robić ( uczyć się tego ) to decydowanie za kogoś co ma robić, na jaką skalę i jakim sposobem.
Praca tylko i wyłącznie z ESA oznacza dość znaczne ograniczenie dla małej garstki wybranych/uprzywilejowanych ograniczając możliwości innych. To znaczne ograniczenie pomysłowości do tzw. - linii myślenia ESA - czyli co jest spójne z ich programem ok, reszta ( często ciekawych pomysłów ) zostaje wywalona w kosz.
Prowadzenie niezależnych badań i programu kosmicznego to rozwój wielu dziedzin, własnej myśli technicznej, budowanie zaplecza i rozwój wielu nauk w Polsce - rezygnacja z tego, zdanie się na innych to wg. mnie podcinanie gałęzi nauki na jakiej siedzimy... To brak wyobraźni i szerszego spojrzenia w przyszłość. To zaspokojenie się doraźnymi propozycjami rzucanymi nam przez ESA i rezygnacja z własnej inicjatywy ( w dużej części ) na rzecz doraźnych korzyści.
Taka rezygnacja z krajowego programu to - ograniczenie możliwości w startach w konkursach mogących pojawić się w przyszłości w ESA dla członków agencji kosmicznej właśnie ze względu na brak rodzimej innowacyjności... Utrata konkurencyjności.
Należy też otwarcie powiedzieć, że takie badania i programy nie prowadzi się dziś przy użyciu tylko i wyłącznie państwowych pieniędzy, a w znacznej części przy użyciu środków sektora prywatnego i brak wsparcia własnego biznesu kosmicznego przez Państwo Polskie byłoby ograniczeniem swobody biznesu no i po prostu głupotą. Skala i sposób w jaki takie badania będą prowadzone automatycznie dostosuje się do możliwości stron zaangażowanych, ale będzie się coś rozwijało. Rezygnacja, zakaz - prowadzi do zacofania, to mniej niż zero.
Tyle z mojej strony - sądzę, że powinniśmy zabrać głos!