Szukałem wiele rozwiązań bezpiecznego odpalania rakiet. Próby z lontami przeróżne maści nie dały 100 % pewności zapalenia paliwa. Została tylko elektryka. Następnie musiałem wybrać pomiędzy wysokim i niskim napięciem. Zmontowałem zapalarkę na 380 V. po przeprowadzonych próbach i kilku strzałach z kondensatora i „kopnięciach” prądu uznałem, że nie jest to najlepsze wyjście w amatorskim odpalaniu rakiet. Zostało tylko niskie napięcie. Już widzę jak niektórzy piszą o możliwości wzbudzeniu się prądu w przewodach i samoistnym odpaleniu. Stawiam litra temu komu w ten sposób odpalił zapalnik. Gdyby miało to nastąpić z powodu jakichkolwiek zakłóceń to latarki, światełka na choince czy chociażby światła w samochodach co chwila mrugałyby do nas. Przechodzę do sedna. Opisy tego zapalnika były wielokrotnie podawane na różnych forach. Ja posunąłem się dalej i przetestowałem mój sposób na wszystkie sposoby. Poniżej podaję sposób wykonania bardzo prostego zapalnika:
1.kupujemy na allegro 1000 szt. rezystorów 10 om 0,15W ( cena 10 zł plus przesyłka – zapas do końca życia)
2.w piwnicy wyszukujemy stare taśmy do dysków twardych ( 40 żył – 80 są za cienkie)
3.z taśmy odrywamy po dwa przewody
4.następnie należy odizolować końcówki przewodu na ok 1 cm
5.zakręcamy taki przewód na nóżkach rezystora.
6.Uciąć zbędne nóżki na odpowiedni rozmiar
7.zanurzyć tak przygotowany rezystor w roztworze PCZ – lakier NC – rozpuszczalnik
gęstość roztworu – gęsta śmietana
8.jeżeli chcemy uzyskać większa masę zapalnika czynność 7 powtarzamy kilkakrotnie
Zapalnik po jednokrotnym zanurzeniu w roztworze ma średnicę 3 mm.
Zapalnik w kształcie litery „T” służy do zamontowania w czasie produkcji silnika bezpośrednio na ostatnim ziarnie przed zamontowaniem zatyczki. Dodatkowo można dodawać po kropelce pcz aż powstanie 5mm warstwa zapalnika. Jedyny problem to suszenie- ok 2 dni. Dopiero wtedy montujemy zatyczkę. Oczywiście przewody puszczone są przez kanał na całej długości silnika i wychodzą dyszą.
Wersja zapalnika w kształcie litery „I” służy do wkładania go przez dyszę przed samym startem.
Zasilanie:
dwa ogniwa ze starej baterii od laptopa (znowu piwnica).
Napięcie ogniwa to 3,7 V. dwa ogniwa to 7,4 V. Prąd płynący przez opornik wynosi wtedy 0,7 A.
czas zwłoki 6 s. Wiem, że niektórym może nie podobać się te 6 s czasu oczekiwania na start ale nie musimy się przecież spieszyć. Przy 14 V czas spada do ok 1 s.
Tego typu zapalnik zastosowałem w moim ostatnim silniku i jak widać na filmie w innym dziale rakieta nie zbierała się do startu a tylko od razu wystartowała. Wiem, że to za sprawą zapalnika który zapalił od razu dużą powierzchnię karmelka.
Oczywiście każdy ma już opracowany sposób odpalania rakiet i nie musi go zmieniać ale tacy ludzie jak ja (początkujący) mają już gotowca i nie muszą eksperymentować (jak ja).
Test tych zapalników polegał na odpalaniu ich i sprawdzeniu ile procent nie zadziała. Okazało się, że zadziałało 100 %. czyli sposób nie jest zły. Dodatkowo odpalałem różnej wielkości kawałki karmelka. Zawsze następował zapłon.
Poniżej zdjęcia zapalników i link do filmu na youtube z odpalenia zapalnika.
W czasie oglądania wieczornego filmu można wykonać ich ok 50 szt. Zapas na wiele miesięcy.
Z racji tej że jestem początkujący proszę o opinie w sprawie tych zapalników. Może się mylę?
Link do filmu
http://pl.youtube.com/watch?v=2IYBICrUrnA
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... afbe1.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... 62efe.html
zapalnik po spaleniu
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... 348ad.html