Rakieta nareszcie poszła w górę! Wszystko poszła zgodnie z założeniami poza jednym szczegółem: nie rozłożyły się spadochrony. Dopatrzyłem się dwóch przyczyn tego. Po pierwsze, aby nie pruła się tkanina z której są owe spadochrony wykonane, jej krańce są ponadtapiane, po ich zgnieceniu powstały ostre wypustki o które zaczepiły się linki od spadochronu co utrudniało nieco ich rozwinięcie. Na domiar złego czasze spadochronów były owinięte linkami na całej długości, przez co powierzchnia kontaktu linek z czepliwymi wypustkami była duża. Opisane zjawisko utrudniało ale nie uniemożliwiało rozwinięcia linek, gdy po przyziemieniu podniosłem rakietę i zrobiłem z nią parę kroków mniejszy spadochron samoczynnie się rozłożył.
Po drugie, duży spadochron był wyposażony w gumowy amortyzator, owinięty wokół czaszy, a guma była jeszcze owinięta główną linką. Jako że guma była sztywna i nieco odstawała główna linka miejscami wcisnęła się pod gumę i wszystko się poplątało.
Na filmie wystarczająco dobrze widać i słychać jak spadochrony są wyrzucane, aby pokusić się o wyznaczenie na podstawie różnicy czasów obrazu i dźwięku określić na jakich wysokościach (odległościach od kamery) te zajścia miały miejsce. Z ziemi było dobrze widać że wyrzucenie pierwszego spadochronu odbyło się na pułapie, na podstawie filmu wyniósł on 202m. Wg obliczeń w SpaceCAD pułap miał wynieść 170m, ale to była symulacja dla masy startowej równej 850g, a rzeczywista wyniosła 800g i przy założeniu dość dużego współczynnika oporu powietrza równego 0,7, w końcu lot na pułap trwał o sekundę dłużej niż w symulacji. W związku z tym otrzymana wartość uznaję za wiarygodną. Wyrzucenie drugiego spadochronu nastąpiło na wysokości 105m, temu też daję wiarę bo następuje to mniej więcej w połowie czasu powrotu na ziemię. 100m to dużo więcej niż zakładałem i to z rozłożonym pierwszym spadochronem, więc spokojnie można wydłużyć czas zwłoki. Rakieta opadała ze średnią prędkością 16m/s, jako ciekawostkę podam że mały spadochron projektowałem tak aby wyhamował rakietę do 15m/s. Jak widać sama sobie nieźle radzi z hamowaniem, mimo tego z małego spadochronu nie zrezygnuję, choć byłoby to co najmniej ciekawe rozwiązanie.
Wysokość oceniona na podstawie filmu z pokładu i google earth wyniosła ponad 300m...
Miała wylądować jak najbliżej miejsca startu, wylądowała 30m dalej. Nieźle ale to było bez spadochronów.
Zniszczenia
Choć rakieta przyziemiła z hukiem zniszczenia są zaskakująco małe. Minimalnie nadłamany jeden statecznik. Wzdłużne pęknięcia i pofałdowania (bez przerwania ciągłości laminatu) środkowej części kadłuba. Jeszcze mocowanie płytek elektroniki do aluminiowych rurek zostało strzaskane. I to wszystko. Myślę że mogłaby polecieć nawet bez ich naprawy ale z ostrożności nie zostawię tak tego. Pęknięcie statecznika zostanie sklejone a pęknięcia kadłuba w okolicy łączenia z segmentem silnikowym zalaminowane.
Perspektywy na przyszłość
Planowałem aby ten lot był ostatnim lotem moich rakiet w ogóle, jednak nie ukrywam że pozostawił on u mnie pewien niedosyt. Zamierzam go powtórzyć, ale spadochrony zawijając w pojedyncza warstwę papieru, dopiero na papier nawinąć linki czaszy spadochronu, linki główne i gumę złożyć w harmonijkę, umieścić w rakiecie obok spadochronu i na dodatek natrzeć talkiem spadochron z linkami.
Dla tych co przebrnęli przez cały tekst, w nagrodę film:
http://www.youtube.com/watch?v=EdzPR1vwZbk
I kilka zdjęć jeszcze sprzed startu.

- Ciasne upakowanie elektroniki, między te rurki alu, wchodzi jeszcze kamera przymocowana do klapki.
- Clipboard01.jpg (142.05 KiB) Przejrzano 12666 razy

- Kamera.
- Clipboard02.jpg (130.9 KiB) Przejrzano 12666 razy

- Bez klapki i śrub.
- Clipboard03.jpg (107.12 KiB) Przejrzano 12666 razy