Pomiar pracy silnika w poziomie jest najlepszym rozwiązaniem, ale sami go nie stosujemy gdyż hamownia musiałaby się rozrosnąć. Na poligonie mamy sterczący z ziemi kawał betonowej konstrukcji o który można by poziomą hamownię zaprzeć, ale to wymaga przeróbek, kotwienia i pielenia
Zatem najprościej jako punkt kalibracji czyli zerowy ciąg przyjać wskazanie wagi po teście a od wyniku impulsu całkowitego odjąć pseudo impuls generowany przez masę paliwa. To proste

jeśli silnik zawierał <span style="font-weight: bold">100g</span> paliwa wówczas paliwo naciskało na czujnik siłą <span style="font-weight: bold">0,981N</span> przed zapłonem i siłą <span style="font-weight: bold">0N</span> po spaleniu. Jeśli silnik palił się <span style="font-weight: bold">1s</span> musimy odjąć: (0,981N * 1s)/2 = 0,49Ns, jeśli palił się 2s to odejmiemy 0,98 Ns itd.
Co do impulsu całkowitego (POLE POD WYKRESEM CIAGU) ta metoda jest dokładna. Co do przebiegu ciągu niestety nie, no chyba że mamy silnik o idealnie płaskiej charakterystyce

. Wydatek masowy silnika zmienia się nieliniowo dlatego dokładny pomiar siły ciągu da tylko hamownia pozioma, ale bez przesady...
Na naszych wykresach, gdy pomiar jest prawidłowy widać odcinany "trójkąt" fałszywego ciągu, nie są to jednak nigdy duże wartości impulsu.
pzdr