OBECNI:
Tym razem było względnie tłoczno. Pierwsze tak "ludne" LRE. Ale po kolei, kto był:
- goście z Holandii: Jurriaan z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście ze Słowenii: Andrej z dwoma kolegami (2 rakiety)
- goście z Austrii: Denis z kolegą (jedna rakieta)
- ekipa ze Space Forrest: Andrzej, Robert, Adam, kilka osób do pomocy + grupa studentów od sterowania lotem (2 rakiety)
- ekipa krakowska: Ksard (2 rakiety), Kacper, jaskiniowiec (1 rakieta), + 2 osoby
- Verex z ojcem
- Kilkuosobowa grupa z firmy oraz politechniki Warszawskiej od testów radarów biernych.
Pogoda dopisała w oba dni, pomimo tego, że "miało lać" w niedzielę. Popadało w noc zsoboty na niedzielę. I na szczęście. Bo w sobotę skrócono Nam okno startowe do TYLKO 2 godzin, od 12 do 14 ze względu na zbyt niską wilgotność ściółki. Za to niedziela od 9 do w sumie 14.
STARTY:
Na początek startowała holenderska rakieta CHIRON. Prawdziwy smok: 3,5 metra długości, kaliber 12, masa 50 kg z 23kg paliwa (karmela, 29kNs, 5 s pracy). Zatem i wyrzutnia musiała być właściwa: Start był potężny, dynamiczny, lot prawidłowy ale...do momentu. Najprawdopodobniej w zakresie prędkości naddźwiękowych na skutek rotacji i wibracji doszło do wyoblenia części korpusu, przełamania rakiety, zostały wyzwolone spadochrony które natychmiast się potargały, i...Silnik poleciał solo, reszta spadła szybko i z gwizdem.
Następny start to rakieta Słoweńców ( a praktycznie Andreja). Przywieźli dwie prawie identyczne rakiety na karmeli, rakiety z grotami, praktycznie to dość udane odwzorowanie rakiet Meteor - 1. Obydwie rakiety wystartowały i poleciały prawidłowo. Człon silnikowy został potraktowany jako bezodzyskowy - jednorazowy. Grot leciał dalej. Grot nieodnaleziony, czść silnikową znalazł Verex szukając swojej elektroniki. Potem poleciała rakieta "Candle - 1" Robercika i Andrzeja. Silnik hybryda, model już opisywany. Start piękny, efektowny, ale odzysk saperkowy, niestety. Przy okazji opatentowano zasady ścisłej współpracy i integracji politechnik