
Zawiódł system odzyskiwania spadochronu - nie odpalił się ładunek miotający, właściwie nie wiadomo dlaczego. Tym razem postanowiłem sięgnąć po elektronikę.
Metody budowy takie same jak wcześniej: głowica ze styroduru toczona na wiertarce, oklejona, szpachlowana i malowana:




Korpus z rury papierowej - znalazłem taką średnicę, że idealnie wsunęła się w tą część statecznikową:

Czasza spdochronu mniejsza niż poprzednio, uszyta przez znajomą krawcową:

Do wyrzucania spadochronu ma posłużyć elektroniczy system UWS, autorstwa Kolegi Jaskiniowca. Układ posiada detektor pola magnetycznego ziemi, który na pułapie odpala ładunek miotający wyrzucający spadochron - prosty i lekki układzik. W czasie prób warsztatowych spisywał się znakomicie, jak będzie w powietrzu się okaże. Można przy pomocy potencjometru skalibrowac sobie pochylenie modelu, przy którym ukłąd ma odpalić ładunek - fajna sprawa.

Co do rozłożenia elementów w środku, to zależało mi żeby elektronika z baterią, była maksymalnie z przodu. Nie robiłem żadnych obliczeń, ale wiadomo, że SC im bliżej głowicy tym lepiej. Zastosowałem takie oto rusztowanie, z prętów węglowych i sklejki:


Niestety okazało się, że spadochron ma trochę przy cisno, więc jeden z prętów został odcięty. Rusztowanie kończy komora na ładunek miotający z łuski po naboju myśliwskim- w nim będzie umieszony ładunek ze spłonką. Kable idą po pręcie węglowym do góry do UWS.


Gotowa rakieta ma 830 mm długości, średnicę głównego korpusu 40mm, a średnicę części statecznikowej 43mm. Pomalowana i złożona prezentuje się tak:


Inauguracyjny lot był zaplanowany na 1 września, ale z przyczyn obiektywnych został przełozony, być może na następny weekend. Relacja wkrótce.
