Sposoby wyrzucania spadochronu

Aparatura pokładowa, układy pomiarowe i wykonawcze.
Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość » wtorek, 27 cze 2006, 18:35

Ja używam bezwładnika rtęciowego tu jest link: http://www.vmc.org.pl/articles.php?id=187 pozdro :]

Awatar użytkownika
Pigła
****
Posty: 195
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Post autor: Pigła » poniedziałek, 28 sie 2006, 15:36

Właśnie!!! Apropo kołnierza oporowego.



I tu nasuwa się pytanie. Czy da się jakoś wydłużyć czas między zaprzestaniem pracy silnika, a otwarciem spadochronu?



Sądzę że można by zamocować silnik na długiej lince która wyciągnie czasę spadochronu dopiero kiedy sama rozwinie się w całości, co zajmie nieco czasu. To nie jest oczywiście tak dobre rozwiązanie jak to w którym spadochron otwiera się dokładnie w momencie osiągnięcia przez rakietę maksymalnego pułapu. Niestety wady oporowego systemu otwierania spadochronu, powodują że ma on rację bytu tylko w rakietach szkolnych lub takich, których czas pracy jest długi np. napędzanych silnikiem od rakietoplanu.



Jakie macie poglądy na temat tego systemu odzyskiwania rakiet :?:

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość » piątek, 20 paź 2006, 08:17

Witam.



Jeśli chcecie ominąć koniecznośc budowania skompliowanych układów elektronicznych dla rakiet szkolnych, możecie zastosować prosty opóźniacz pirotechniczny odpalany przez omawiany bezwładnik.



pozdrawiam



Piromarek

Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2226
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec » piątek, 20 paź 2006, 18:26

Troche to nie teges. Opóźniacz pirotechniczny odpalany przez bezwładnik? To lepiej już opóźniacz pirotechniczny klasyczny, będący częścią silnika rakietowego. Albo też bezwładnik (raczej nie rtęciowy) i timer, czyli opóźniacz elektroniczny.

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość » piątek, 20 paź 2006, 19:40

Witam.



Dlaczego "nie teges" ?

Przecież to nic innego jak zastąpienie elektronicznego timera.

Nie upieram się przy bezwładniku rtęciowym. Chodzi raczej o zasadę - wykrycie ujemnego przyspieszenia.

Nie podobają mi się raczej rozwiązania oparte o opóźniacz odpalany na wyrzutni.

Już piszę dlaczego:

W przypadku konstrukcji amatorskich, wiele spraw może pójść niezgodnie z planem, w tym jest to start czy też odpalenie silnika.

Wolałbym mieć możliwość dokonania poprawek na przykład w okablowaniu i przeprowadzić start ponownie.

W przypadku kiedy zapalę opóźniacz a silnik nie zadziała, jak mam się zachować ? Otwierać rakietę ? Wyrywać opóźniacz ?

Musiałbym montować dodatkowe układy zabezpieczające przed takimi sytuacjami oraz umożliwić załadowanie nowego opóźniacza.

To również komplikuje sprawę.

Zapalający się od bezwładnika opóźniacz, włączy się na pewno wtedy kiedy przestanie działać silnik.

Jeśli odpalamy opóźniacz na starcie , musimy założyć jego czas działania na który złoży się czas pracy silnika ( test - więc możemy nie znać ) oraz czas lotu swobodnego do zenitu ( też nie znamy :) )



Generalnie wszelkie opóźniacze to niestety nasze szacunki lub czasy poparte testami tych samych powtarzalnych konstrukcji.



Co do opóźniacza za ładunkeim paliwa w tylnej części silnika:

Ma te same wady co każdy opóźniacz i sądzę , że nie bardzo nadaje się do silników w których ze względu na kształt ziaren paliwa, gazy prochowe obmywają zarówno dyszę z częścią frontową jak i cześć denną silnika.

Myślę, że w tym wypadku konieczne jest znalezienie mieszanin opóźniających odporych na wzrost prędkości spalania w funkcji ciśnienia.



Może jednak ten opóźniacz odpalony o elektryki bezwładnika , nie jest takim złym rozwiązaniem.

A i daje wstęp dla badań nad dalszymi wersjami rozwojowymi elektronicznych kontrolerów położenia zenitalnego ( ale słowo wymyśliłem :) ) rakiet eksperymentalnych.



Można przy tym pomyśleć również o zintegrowanym czujniku bezruchu pocisku.



pozdrawiam



Piromarek

Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2226
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec » piątek, 20 paź 2006, 21:42

Oki. Powody dla których nie należy stosować (raczej) osobno zapalanych na starcie opóźniaczy pirotechnicznych są jak najbardziej słuszne. Tym niemniej amatorsko skonstruowane opóźniacze pirotechniczne w denku silnika są do zrobienia i działają. Najlepszym dowodem są silniki Ksarda (oczywiście te z opóźniaczem). Można też (i jest to niezłe rozwiązanie) zastosować np odpalanie opóźniacza pirotechnicznego poprzez zwarcie styków przy starcie. Czyli jak rakieta się uniesie co gwarantuje fakt, że silnik zadział, następuje odpalenie. Ot, taki kawałek tekturki na krótkiej lince. Zmierzam do tego, że bezwładniki rtęciowe są niepewne w działaniu, nieekologiczne itp.

P.S. A tak naprawdę, jak na razie jedyne co sie naprawdę sprawdza, to układy elektroniczne oparte na scalaku KMZ51.[/url]

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość » sobota, 21 paź 2006, 10:41

Witam.



Właśnie , właśnie.

Układy na KMZ to chyba najlepsze rozwiązanie. Bardzo pewne i o niewielkim koszcie.

Akurat na dniach pozyskałem 10 szt KMZta w niezłej cenie i zajmę się testami jak Bóg da :)

Trochę kłopoty z czasem. ( 4 tygodnie leżą 3 gotowe silniki w oczekiwaniu na testy. Tak mnie ręce świerzbią , ale nie mam kiedy tego zrobić :).

Nie wiem jak z tymi opóźniaczami w denkach. Wycofałem się z testowania pomysłu . Jednakowoż wydaje się , że mogą się sprawdzić.

Ja patrzyłem na ten problem tak:

Wzrost ciśnienia w komorze spalania powoduje przejście do roboczej prędkości spalania paliwa - kilka centymetrów na sekundę. Pomyślałem: nawet przy mieszankach zaprasowanych prawie na martwo ( co prawda termin dotyczy kontynuacji i podtrzymania detonacji) posiadających specyficzny skład opóźniacza musi być dużo ( długość).

Ale może popełniam błąd w rozumowaniu. Jeśli mieszanka opóźniacza pali się 1cm /s przy ciśnieniu atmosferycznym to dla opóźnienia 3 s potrzeba jej 3 cm odjąć to ile spali się podczas pracy silnika. Długość opóźniacza dla pracy silnika można by przyjąć jako równą grubości ścianki ziarna paliwa ( dla bezpieczeństwa ) zakładając że materiał opóźniacza pali się z mniejszą predkością niż paliwo.



Sprawa do przetestowania.

Pozostają jeszcze problemy z wypchnięcięm opóźniacza z komory silnika przez ciśnienie pracy.





Jeśli chodzi o bezwładnik retęciowy. Tak jak napisałem nie upieram się przy rtęci. Nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie konstrukcyjne. Być może jednak najprostsze.



pozdrawiam



Piromarek

Awatar użytkownika
jaskiniowiec
Administrator
Posty: 2226
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: jaskiniowiec » sobota, 21 paź 2006, 11:05

Prawdę gada, dać mu wódki :lol:

Co do opóźniacza piro, to sprawa może wyglądać tak: Przed korkiem umieszczasz (wklejony i inhibitowany na bocznych ściankach) ładunek paliwa o grubości równej (lub nieco większej) grubości ścianki ładunków głównych. Dopiero za tym ładunkiem (w korku) dajesz opóźniacz. Masz wtedy gwarancję, że nie wypchnie Ci opóźniacza oraz to, że czas opóźniacz nie będzie powiązany z ciśnieniem pracy w silniku. Po prostu, opóźniacz ulegnie odpaleniu dopiero po zakończeniu się paliwa. A co do KMZtów, to popróbuj. Nie jest to aż takie trudne do zrobienia, jeśli tylko wiesz jak się trzyma lutownicę.

Awatar użytkownika
Gość

Post autor: Gość » sobota, 21 paź 2006, 12:33

Witam.



Co prawda, trzeba mieć świadomość , ze KMZ to element do montażu powierzchniowego i zwykłą transformatorówką mogą być problemy z przylutowaniem.



pozdrawiam

Awatar użytkownika
Pigła
****
Posty: 195
Rejestracja: niedziela, 30 sty 2011, 18:30
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Post autor: Pigła » sobota, 21 paź 2006, 20:25

Jeżeli mówimy o wyszukanych i skutecznych układach wyrzucania spadochronu, to musimy uświadomić sobie, że skuteczność układu jest tym większa im:

- jego podzespoły są bardziej niezawodne,

- ma mniej podzespołów łączonych szeregowo,

- ma więcej podzespołów łączonych równolegle.



Musimy sobie uświadomić następujący fakt:

Załóżmy, że moja mała kuzynka powiedziała mi przy stole, na ucho, że bardzo kocha swoją babcie i kazała przekazać dalej. Informacja po przejściu przez wszystkich gości siedzących przy stole wróciła do mnie w następujący sposób: "Babcię Mirę boli brzuch." Sądzę że kuzynka postąpiła by rozsądniej gdyby powiedziała na głos że kocha swoją babcię. :lol:



Do czego zmierzam? Otóż każdy układ musi posiadać następujące elementy:

- receptor, czyli podzespół który rejestruje określony czynnik(bodziec)

- przewodnik i integrator, czyli podzespół przetwarzający i przekazujący informację o wystąpieniu bodźca od receptora do efektora

- efektor, czyli podzespół reagujący na informację o wystąpieniu bodźca



W przypadku układu wyrzucania spadochronu bodźcem może być następujący czynnik, a receptorem następujące urządzenie:

- pojawienie się ujemnego przyspieszenia(bezwładnik)

- zanik siły ciągu(kołnierz oporowy)

- przejście fali spalania ładunku paliwa, na jego czoło(opóźniacz pirotechniczny)

- spadek prędkości powietrznej (ciśnieniomierz dynamiczny)

- spadek ciśnienia atmosferycznego (barometr)

- wciśnięcie przycisku na ziemi (zdalnie sterowane serwo radiowe)



W niektórych przypadkach należy przetworzyć informację od receptora tzn. poczekać z jej przekazaniem do efektora, aby dać rakiecie czas na tzw lot swobodny :)



Efektorem w takich układach jest oczywiście podsypka prochowa odpalana pirotechnicznie albo elektrycznie.



Wobec powyższego, najlepiej stosować układy:

- bez integratora, czyli działające bezpośrednio, reagujące na bodziec pojawiający się wtedy, kiedy jest najlepszy moment na wyrzucenie spadochronu,

- z dwoma receptorami, połączonymi równolegle z efektorem.



Jak to wygląda z technicznego punktu widzenia?

Odpowiedź na to pytanie pozostawiam wam :)



PS. Dzięki dla tych, którzy przeczytali to w całości :lol:

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości