Strona 2 z 2

Re: BIGOS2

: wtorek, 5 lip 2016, 12:08
autor: robercik
Cześć
Jestem winien dobrą informację. 17 czerwca 2016 r. Prokuratura Rejonowa w Pucku umorzyła śledztwo w sprawie Bigosa 2.

pzdr

Re: BIGOS2

: wtorek, 5 lip 2016, 20:24
autor: jaskiniowiec
To pijemy!!!!!

Re: BIGOS2

: czwartek, 7 lip 2016, 12:19
autor: Piotrek
Tak błaha sprawa ciągnęła się ponad pół roku... Uroki Polskiego sądownictwa :)

Re: BIGOS2

: sobota, 9 lip 2016, 08:50
autor: stary Leszek
Mam pytanie do byłych aresztantów.
Jak ktoś nie ma ochoty dać się zamknąć po odpaleniu modelu to co ma zrobić?
Mówiąc krótko - jak się zabezpieczyć przed takimi niespodziankami?

Prawdę mówiąc to mieliście szczęście, za o wiele mniejsze "przestępstwa"
ludzie siedzą w areszcie po kilka miesięcy.

Re: BIGOS2

: poniedziałek, 11 lip 2016, 17:54
autor: andżej
stary Leszek pisze:Mam pytanie do byłych aresztantów.
Jak ktoś nie ma ochoty dać się zamknąć po odpaleniu modelu to co ma zrobić?
Mówiąc krótko - jak się zabezpieczyć przed takimi niespodziankami?

Prawdę mówiąc to mieliście szczęście, za o wiele mniejsze "przestępstwa"
ludzie siedzą w areszcie po kilka miesięcy.
Leszku, nie ma stuprocentowej recepty.
W naszym hobby niestety wszystkiego nie da się przewidzieć na 100%. Wypadek zawsze może się zdarzyć, trzeba być tego świadomym i starać się minimalizować ryzyko.
W naszym przypadku do zamieszania doszło w wyniku zbiegu kilku okoliczności których po prostu nie byliśmy w stanie przewidzieć (nie zwalnia nas to oczywiście od odpowiedzialności).

- nieznaczne zwiększenie masy startowej zaowocowało wyzwoleniem głównego spadochronu na pułapie, 10 poprzednich lotów było ok (pewność siebie)
- brak własnego układu lokalizacji, był układ PG który ostatecznie nie zadziałał (pewność siebie i zwalanie na innych)
- brak nr. telefonu po przemalowaniu rakiety (pośpiech)
- brak telefonu na policję że zgubiliśmy rakietę (brak wyobraźni)
- zamachy w Paryżu - nerwowość służb (czynniki zewnętrzne)
- wiatr w złym kierunku i późna pora startu (brak wyobraźni i pośpiech)

I tym sposobem choć strzelaliśmy na zupełnym odludziu (pusto w promieniu 2km) rakieta nam uciekła i resztę znacie z mediów.
Spędziliśmy noc w areszcie w oczekiwaniu na przesłuchanie przez Prokuratora.
Gdyby miał czas dla nas od razu nie było by takiej konieczności.
Czy można powiedzieć że mieliśmy szczęście - tak jeśli chodzi o to że nikomu nic się nie stało - można sobie wyobrazić rakietę lądującą na drodze przed rozpędzonym samochodem.
Jeśli chodzi o umorzenie to nie spodziewałem się innego zakończenia.
Nikomu nic się nie stało. Nie działaliśmy w celu wyrządzenia komuś szkody.
Lecieliśmy na niski pułap, sprawdzoną konstrukcją z silnikiem hybrydowym w bezpiecznym terenie z dala od zabudowań.
Na pokładzie rakiety nie było materiałów wybuchowych czy łatwopalnych które mogły stwarzać zagrożenie po wylądowaniu.
Znalezione u Roberta bloki paliwa rakietowego i odczynniki były odpowiednio zapakowane i przechowywane w sposób bezpieczny przez osobę przeszkoloną.
Udzielaliśmy obszernych wyjaśnień i współpracowaliśmy z policją i prokuraturą.

pozdrawiam,
Andrzej